10 maja 2014

Weekend czyli zdrowy deser w nagrodę:)

W nagrodę za to, że w tygodniu omijam cukier, wszelkie słodycze oraz pieczywo. Ciągle gdzieś jest pokusa na to wszystko, ale dzielnie się trzymam. Natomiast w weekend pozwalam sobie na deser. Rabarbaru jeszcze w tym roku nie jadłam, więc deser z rabarbarem będzie świetna nagrodą. Prosty, smaczny a nawet super smaczny:) Do deseru użyłam jogurtu typu greckiego z Piątnicy  i powiem, że jest bardzo fajny. Z podanych składników wychodzą 3 desery.

Deser z rabarbarem

3 łodygi rabarbaru
6 łyżek płatków owsianych
1 łyżka syropu z agawy
1,5 łyżki ksylitolu
2 jogurty typu greckiego - każdy po 150 g
kilka sztuk suszonej żurawiny

Rabarbar umyj, obierz, pokrój na małe części. Na patelnię z grubym dnem wsyp ksylitol żeby się rozpuścił włóż rabarbar i skarmelizuj wszystko razem. Rabarbar powinien lekko się rozpaść. Odstaw do ostudzenia. Na drugą patelnię wrzuć płatki owsiane, wlej 1 łyżkę syropu z agawy i praż do momentu aż płatki będą złotego koloru, następnie ostudź żeby były chrupkie.
Na dno wysokiej  szklanki wyłóż rabarbar, na nim ułóż płatki owsiane a następnie jogurt. Posyp wszystko płatkami i kilkoma sztukami żurawiny.




Rabarbalove


9 maja 2014

Bardzo udana redukcja wagi

Odstawienie słodyczy zrobiło swoje. Przeglądanie jogurtów pod względem zawartości cukru także. Chociaż w tym temacie to akurat droga przez mękę. Ilość cukru w jednym małym opakowaniu jogurtu bywa zabójcza i mam tutaj na myśli jogurty naturalne, nie żadne owocowe. Natomiast co do zawartości wapnia producenci często milczą, a szkoda  bo to ważna informacja. Zawsze mówiłam, że czytanie ma sens:) Z teorii: śniadanie zjedz jak król, obiadem podziel się z przyjacielem a kolację oddaj wrogowi, hołduję dwóm pierwszym ponieważ kolację też zjadam. Przekąski pomiędzy posiłkami staram się tak komponować żeby były bezbiałkowe. Ale kolacja jest rzeczywiście moim najlżejszym posiłkiem. Nie liczę kalorii w sensie ważenia i zapisywania, co nie zmienia faktu, że patrząc na talerz wiem ile ich tam jest. Jest mi o tyle łatwiej, że przeszłam już raz 3 miesięczne szkolenie przez dietetyka i jakieś podstawy mam. I nadal uważam, że trzymanie się IG też ma sens. Dzisiaj rano gdy stanęłam na wagę miałam 1,7 kg mniej. Podoba mi się ten wynik, tym bardziej, że przyszedł z łatwością i przy zerowym ruchu, kolano nadal nie pozwala nawet na jeżdżenie rowerem. Co prawda wieczorem podejmę kolejną próbę przebiegnięcia kilku kilometrów, ale jak to się skończy to się okaże. Oczywiście, że jest mi łatwiej zrzucać nadmiar kilogramów, gdy chodzi o 2 - 3 kilo. Gorzej jest z utrzymaniem stałej wagi. Dzisiaj kolejny, jeden z najprostszych obiadów jaki znam:)

Łosoś ze szpinakiem

filet z łososia ok. 200 g.
1 opakowanie szpinaku
1/2 czerwonej papryczki peperoni
1/2 żółtej papryczki
sól
pieprz cytrynowy
1/2 łyżki oleju kokosowego

Łososia umyj, posól i popieprz. Szpinak i papryczki umyj, szpinak obierz z liści, papryczki pokrój. Łososia uparuj w parowarze. Na patelni rozgrzej olej kokosowy, wyłóż papryczki i delikatnie podsmaż, dodaj szpinak. Chwilę podsmaż.



8 maja 2014

Co zastałam, gdy weszłam do biura?

 

Właśnie to. Piękny bukiet bzu, miła niespodzianka z rana:) A teraz do rzeczy. Sezon szparagowy zaczął się już jakiś czas temu. U mnie w domu też. O cenach szparagów powiem tyle, że u nas są nadal po 7 zł, a w takiej Łodzi (pozdrawiam rodzinę:) są po 5 zł. I różnicą jest nie tylko cena, ale jakość szparagów i wielkość pęczka. Na korzyść dla  miasta Łodzi. Widziałam  u Gosi temat miesiąca na maj: kuchnia azjatycka a Duusiak założyła akcję, do kórej dołączam przepis,  tutaj  curry ze szparagów z kurczakiem i połączyłam to w jedno. Zrobiłam żółte curry ze szparagów z łososiem. Dla mnie już bez dodatków, samo curry z łososiem stanowi obiad, ale z ryżem basmati albo jaśminowym też będzie świetne. Btw, znowu nie pójdę na masaż. Pasta curry ma tyle czosnku, że nawet nie dodawałam świeżego. A co ma do tego masaż? Mój masażysta nie znosi zapachu czosnku, więc nie będę go katowała:)

Curry ze szparagami

1 pęczek szparagów
1/3 średniej wielkości cebuli
sok z 1/2 limonki
1 czubata łyżeczka żółtej pasty curry
szczypta imbiru
szczypta kardamonu
1 puszka mleka kokosowego
1 łyżka oleju kokosowego
kilka listków mięty
sól
filet z łososia
pieprz cytrynowy

Łososia umyj, posól i popierz. Szparagi umyj, obierz i pokrój. Cebulę drobno posiekaj. W średnim garnku rozgrzej olej kokosowy, wsyp cebulę i lekko podsmaż, dodaj pastę curry, imbir i kardamon, chwilę razem przesmaż, lekko posól. Wlej mleko kokosowe i włóż szparagi, ale bez główek, na nie połóż łososia i przykryj garnek. Na małym ogniu duś razem do momentu, gdy łosoś będzie gotowy. Na 3 minuty przed tym włóż resztę szparagów. Posiekaj mięte i posyp nią curry już na talerzu.





Szparagi

7 maja 2014

Obiad w trakcie diety

Trudno to nazwać dietą, bo to zwykłe odżywianie jest. Jednak muszę dokonać redukcji 2-3 kilogramów, a to nigdy nie jest łatwe. Szczególnie po 40-tce, kiedy człowiek już wie, że kalorie i przemiana materii to nie są słowa wymyślone przez dietetyków, ale wie też, że puste kalorie maja potężną moc. Obiecałam sobie, że nadal bez słodyczy i bez chleba. Jedyny chleb, od czasu do czasu,  to ten skandynawski, który i tak już został przeze mnie zmodyfikowany i teraz robię go już bez grama mąki. Gdy mam ochotę na makaron z sosem, takim porządnym sosem, to oszczędzam kalorie na makaronie i daję ten z Diet-food, który nie ma kalorii. Wtedy sos może być taki, na jaki tylko mam ochotę. Dzisiejsza sałatka jest prosta i podpatrzona na niedzielnym obiedzie w pewnej restauracji w Łodzi. Tamta była, że się tak wyrażę, inspiracją;)

Sałatka z gruszką i serem

1/3 opakowania mixu sałat
1 gruszka
50 g sera z orzechami
1 duża łyżka kremu balsamicznego
1 łyżeczka musztardy Dijon
1 łyżeczka soku z cytryny

Gruszkę umyj i pokrój na kawałki, ser również pokrój. Sałatę wyłóż na talerz, poukładaj na niej gruszkę i pokrojony na kawałki ser. Krem balsamiczny, musztardę i sok cytryny wymieszaj i polej na sałatkę.
 

2 maja 2014

Zupa przez przypadek - wspomnienie Dublina


Dawno to już było, jak pierwszy raz ugotowałam te zupę. Kilka lat temu zrobiłyśmy sobie  z dziewczynami dłuższy weekend i poleciałyśmy do Dublina odwiedzić Magdę. Skrzyknęłyśmy się szybko, leciałyśmy z różnych lotnisk a nawet w różne dni, co nam zupełnie nie przeszkadzało. Było fajnie i jak zwykle za krótko. Cały czas stołowałyśmy się na mieście, ale w dzień mojego wylotu, nagle Anka zarządziła, że zupa będzie. I Ona ją zrobi. Ja miałam jakieś 5 godzin do wylotu, to nawet się szczególnie nie wyrywałam, zresztą to Anka świetnie gotuje. Ale jakoś tak się średnio zabierała za to, że koniec końców w międzyczasie ja ją ugotowałam. Padło na krem z pomidorów z pieczona papryką. Wtedy też, pierwszy raz ten krem gotowałam, polubiłam i czasem nadal robię, za każdym razem wspominając tamten wyjazd. A dlaczego zupa przez przypadek? Bo przypadkiem tylko to było w lodówce na zupę:)

Krem z pomidorów i pieczonej papryki

6 dużych pomidorów
4 duże papryki
1 papryczka chili
2 ząbki czosnku
1 pietruszka
1/3 średniego selera
2 marchewki
sól do smaku
ser feta

Piekarnik nastaw na 200 stopni. Paprykę i papryczkę chili wyczyść i pokrój na części, rozłóż na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Czosnek w łupinkach też połóż na blaszce. Upiecz wszystko razem do momentu, aż papryka będzie czarna.
W tym czasie pomyj, obierz i pokrój pozostałe warzywa. W średnim garnku zagotuj wodę i włóż warzywa. Gotuj do miękkości. Pomidory sparz i obierz ze skóry oraz wypestkuj, włóż do ugotowanych warzyw. Upieczone papryki i czosnek obierz, dołóż do garnka z warzywami. Gotuj wszystko razem około 10 - 15 minut. Gdy wszystkie warzywa będą miękkie zmiksuj je. Podawaj z pokruszonym serem feta.